banner
menu_top
Wstep
Dzień 1
Dzień 2
Dzień 3
Dzień 4
Dzień 5
Dzień 6
Dzień 7
Dzień 8
Dzień 9
Podsumowanie
Informacje Praktyczne
Księga Gości
Rozdzielczość zdjęć

7 wrzesień 2007, dzień 7

Tego dnia mieliśmy zwiedzać okolice jeziora Myvatn. Choć czas nas gonił i oznaczało to rezygnację z wizyty w drugim pod względem ilości mieszkańców mieście Islandii, Akureyri, zdecywaliśmy się w tym celu poświęcić cały dzień. Jest tu tyle ciekawych miejsc, że spokojnie można by spędzić cały tydzień na pieszych wędrówkach pośród zastygłej i gdzieniegdzie jeszcze dymiącej lawy, tym bardziej, że wyznaczono kilknaście dłuższych i krótszych turystycznych szlaków. My jednak mieliśmy tylko jeden dzień, dlatego poruszaliśmy się po okolicy wyłącznie samochodem.

Parę słów na temat samego jeziora:
Obecny kształt jezioro zawdzięcza kilku okresom dużej aktywności wulkanicznej w rejonie, związanej ze strefą ryftu północnoatlantyckiego. Na dzień dzisiejszy jezioro jest wylęgarnią małych muszek, które z kolei są pożywieniem dla wielu gatunków ptaków, które tu spędzają lato. Ptaki z kolei przyciągają miłośników oglądania ptaków, których w lato również jest tu mnóstwo. My przyjechaliśmy już po sezonie i dzięki temu mogliśmy się cieszyć spokojnym wypoczynkiem. Okolice słyną także z bardzo dobrych miejsc do łowienia ryb. W małym kiosku z pamiątkami dla turystów obok hotelu, a także w supermarkecie przy stacji benzynowej można kupić wędzone ryby. Polecam z całą stanowczością, są pyszne (aczkolwiek nieco słone). Inną lokalną atrakcją kulinarną jest ciastowaty, słodkawy chleb (Bjarnarflags braud) wypiekany pod ziemią, w komorach ogrzewanych naturalnie ciepłem Ziemi. Również do kupienia w sklepie z pamiątkami obok hotelu Reynihlid. Więcej na temat jeziora i okolic można dowiedzieć się np. z Wikipedii: http://en.wikipedia.org/wiki/Myvatn. Okoliczni mieszkańcy hodują konie, które podobno świetnie radzą sobie w poruszaniu się po lawie i umiejętności te zawdzięczają raczej nauce od starszych osobników i własniej inteligencji niż instyntkowi.

Bjarnarflags braud. Foto: Przemyslaw Piotrowiak. Myvatn i konie. Foto: Marta Cieslik. Island. Foto: Marta Cieslik.

Co zobaczyliśmy tego dnia:

7.1 Grota Grotgaja

Niewielka grota znajduje się na szlaku spacerowym z Reykjahlid, w szczelinie ryftowej jakieś 2km od miasteczka. Kiedyś naturalne miejsce geotermalnych kąpieli, obecnie woda ma około 50-60 stopni Celsjusza, trochę za gorąco na kąpiele. Do groty można wejść bez problemu aby zrobić sobie parę efektownych fotek, radzę jednak bardzo uważać przy wchodzeniu, ewentualne wpadnięcie do wody mogłoby skończyć się co najmniej poparzeniem.

Grotgaja. Foto: Marta Cieslik. Marta w grocie Grotgaja. Foto: Przemyslaw Piotrowiak. Szczelina ryftowa przy wejsciu do groty Grotgaja. Foto: Przemysław Piotrowiak.

7.2 Krater Hverfjall

Kolejny na naszej drodze był krater ekslozyjny Hverfjall, zwany również Hverfell. Powstał około 2500 tysięcy lat temu wraz z początkiem drugiego cyklu wulkanicznego. Wejście wyznaczoną ściężką zajmuje dobre 20 minut stromym podejściem w towarzystwie powalającego wiatru.
Nagrodą jest widok do wnętrza krateru i możliwość oglądania setek napisów z kamieni ułożonych przez turystów - wandali.

W tle Hverfjall. Foto: Marta Cieslik. Widok z Hverfjall. Foto: Marta Cieslik. Wnetrze krateru Hverfjall. Foto: Marta Cieslik. Widok z Hverfjall. Foto: Marta Cieslik.

7.3 Dimmuborgir

Dimmuborgir po Islandzku znaczy mniej więcej "Czarne Fortece" lub "Czarne Miasta". Jest to obszar pełen dziwacznych form zbudowanych z lawy. Według jednej z hipotez formacje powstały poprzez wypłynięcie gorącej lawy z lawowego jeziora. Najciekawszą formą jest Kirkja, po islandzku "katedra". Wewnątrz na różnych wysokościach na ścianach formacji znajdują się skalne półki. Całość sprawia niesamowite wrażenie, naprawdę trudno uwierzyć w naturalne powstanie Kirkja.
W czasie godzinnego spaceru znajdujemy również mnóstwo grzybów, które skwapliwie zbieramy i suszymy na święta.

Dimmugorgir - róża wiatrów przy wejsciu. Foto: Marta Cieslik. Dimmuborgir 1. Foto: Marta Cieslik. Dimmuborgir 2. Foto: Marta Cieslik. Dimmuborgir - jagody. Foto: Marta Cieslik. Dimmuborgir, Kirkja 1. Foto: Marta Cieslik. Dimmuborgir, Kirkja 2. Foto: Marta Cieslik. Dimmuborgir, Kirkja wewnatrz 1. Foto: Marta Cieslik. Dimmuborgir, Kirkja wewnatrz. Foto: Marta Cieslik. W Dimmuborgir. Foto: Marta Cieslik. Grzyby z Dimmuborgir. Foto: Marta Cieslik.

7.4 Pseudokratery Skutustadir

Wokół jeziora sporo jest pseudokraterów, największe skupisko znajduje się w miejscu zwanym Skutustadir, na południowym brzegu jeziora. Pseudokratery powstały gdy lawa wpłynęła na podmokłe terenu, przykrywając nawodniony grunt. Woda zamieniła się w parę przebijając warstwę świeżej lawy i tworząc kratery.

Mapka Skutustudir. Foto: Marta Cieslik. Myvatn - Skutustadir. Foto: Marta Cieslik. Krajobraz Skutustadir. Foto: Marta Cieslik.

7.5 Pole geotermalne Namafjall

Pole geotermalne Namafjall leży kilka kilometrów na wschód od Reykjahlid, po prawej stronie drogi tuż za przełęczą. Jest tu mnóstwo sadzawek z bulgoczącym, gotującym się błotem, jak również otworów z wydobywającym się z głośnym świstem gazem (solfatar). Nad okolicą unosi się zapach siarki, gleba jest naprawdę gorąca i lepiej trzymać się z daleka od jasnych przebarwień. W tej scenerii spędzamy ogoło godziny, by później udać się kilka kilometrów na północ w okolice elektrowni geotermalnej Krafla oraz rejonu Leirhnjukur.

Namafjall - mapka. Foto: Marta Cieslik. Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Solfatar w Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Solfatar w Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Namafjall. Foto: Marta Cieslik. Namafjall. Foto: Marta Cieslik.

7.6 Elektrownia geotermalna Krafla i pole Leirhnjukur

Po wyjeździe z parkingu przy Namafjall skręcamy w kolejną boczną drogę w kierunku widocznych z oddali kłębów pary. Kilka kilometrów dalej zauważamy budynki elektrowni oraz strumyk z bardzo ładną błękitnozieloną, gorącą wodą. Elektrownia wykorzystuje 18 otworów rozmieszczonych w dolinie i na okolicznych zboczach, z których wydobywa się para wodna. Powyżej elektrowni znajduje się krater Viti, nieco poniżej, na lewo parking ze ścieżką do Leirhnjukur. Jest to miejsce wielu szczelinowych erupcji, ostatnia miała miejsce w 1984 roku. Leirhnjukur jest dostępne dla turystów dopiero od niedawna. Lawa jest wciąż dość świeża, z wielu szczelin wydobywają się gorące gazy. Przez pole prowadzi oznaczony żółtymi palikami szlak i jego lepiej się trzymać. Całość sprawia niesamowite wrażenie, na każdym kroku widoczne są bardzo różne i bardzo ciekawe kształty, w jakich zastygła lawa.
Wymęczeni bardzo aktywnym dniem udajemy się do kwater na regenerujący sen. Przed nami ciężki dzień: 700km podróż do Reykjaviku i zwiedzanie czego się tylko da po drodze :)

Elektrownia geotermalna Krafla. Foto: Marta Cieslik. Krater Viti. Foto: Marta Cieslik. Leirhnjukur. Foto: Marta Cieslik. Leirhnjukur. Foto: Marta Cieslik. Leirhnjukur. Foto: Marta Cieslik. Leirhnjukur. Foto: Marta Cieslik. Leirhnjukur. Foto: Marta Cieslik. Leirhnjukur. Foto: Marta Cieslik. Leirhnjukur. Foto: Marta Cieslik. Lawa w Leirhnjukur. Foto: Marta Cieslik. Dymiaca szczelina w Leirhnjukur. Foto: Marta Cieslik. Niebo nad Leirhnjukur. Foto: Marta Cieslik.
Myvatn wieczorkiem. Foto: Marta Cieslik.